3
Aurelia Koksztys-Łuć
Adwokat Aurelia Koksztys-Łuć zajmuje się szeroko rozumianym prawem cywilnym. Jej specjalnością jest prawo rodzinne - w szczególności rozwody, podziały majątku wspólnego oraz rozliczenia pomiędzy małżonkami i konkubentami - a ponadto zniesienia współwłasności i sprawy spadkowe. Współpracuje z innymi kancelariami adwokackimi w ramach projektu Divortium – Kancelaria Prawa Rodzinnego i Rozwodów. Drugą specjalizację stanowią sprawy gospodarcze i prawo handlowe. Pracę magisterską obroniła w 1994 r. pod kierunkiem Profesora Józefa Frąckowiaka. Wiedzę i doświadczenie wykorzystuje w spółce przy tworzeniu i nadzorowaniu funkcjonowania podmiotów prawa handlowego. Biegle włada językiem niemieckim.
Karierę zawodową rozpoczęła od aplikacji sędziowskiej a następnie adwokackiej. W 1999 r. z wyróżnieniem zdała egzamin adwokacki i od 1 stycznia 2000 r. rozpoczęła praktykę adwokacką. Jej pozycja zawodowa uznana została również przez środowisko Adwokatury. Od lat jest wykładowcą Komisji Szkolenia Aplikantów, pełniła funkcję Prezesa Sądu Dyscyplinarnego przy Izbie Adwokackiej w Wałbrzychu a od 2016 r. jest sędzią Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury w Warszawie.
 3
Bartosz Łuć
Adwokat Bartosz Łuć specjalizuje się w prowadzeniu skomplikowanych spraw cywilnych odszkodowawczych. Ponadto w zakresie jego zainteresowań mieszczą się sprawy administracyjne, sądowo-administracyjne oraz karne i gospodarcze. Za swój największy zawodowy sukces uznaje skuteczną skargę konstytucyjną zakończoną uchyleniem niekonstytucyjnego przepisu.Dzięki wieloletniej obsłudze podmiotów leczniczych posiada wiedzę i doświadczenie w szeroko rozumianym prawie medycznym. Od lat zajmuje się doradztwem prawnym dla przedsiębiorców, jednostek samorządu terytorialnego, stowarzyszeń i fundacji. Występuje również w procesach sądowych w sprawach klientów indywidualnych. Karierę zawodową rozpoczął od aplikacji sędziowskiej a następnie adwokackiej. W 1999 r. z wyróżnieniem zdał egzamin adwokacki i od 1 stycznia 2000 r. rozpoczął praktykę adwokacką.Od początku swojej kariery zawodowej aktywnie uczestniczy w działalności Adwokatury, jako członek komisji merytorycznych przy Naczelnej Radzie Adwokackiej oraz wykładowca w ramach szkoleń dla aplikantów adwokackich. W latach 2009-2015 był prezesem Stowarzyszenia Prawników Iurislink. Od 2013 r. jest członkiem Okręgowej Rady Adwokackiej w Wałbrzychu.
 2
Współpracownicy
Współpracownicy. Od lat w Kancelarii nabierają doświadczenia w przyszłej pracy zawodowej aplikanci adwokaccy. Aktualnie są to Panie Magister Aurelia Kukulska i Dominika Pawiłojć. Wspólnicy stale współpracują również ze spółką Recompensum z Wrocławia kierowaną przez Pana Magistra Olafa Hambergera oraz Kancelarią Radcy Prawnego Piotra Stępaka.
 2
Kontakt
Sprawną organizacją Kancelarii Spółki zajmuje się Kierownik Biura Pani Magister Sylwia Grześ.
 1
Publikacje
Zapraszamy Państwa do zapoznania się z naszymi opracowaniami o tematyce prawniczej
Co to jest zadatek i jaka jest jego funkcja? Czy zadatek to zaliczka? Dlaczego należy rozróżniać oba te pojęcia? Adwokat Aurelia Koksztys-Łuć Termin „ zadatek” określony w artykule 394 Kodeksu cywilnego budzi wiele problemów i kontrowersji zarówno w doktrynie jak i w praktyce. Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego zadatek jest szczególną sankcją umowną za niewykonanie umowy. Jego podstawową funkcją jest dyscyplinowanie stron w dotrzymaniu zawartej umowy, potwierdzonej zadatkiem. Instytucja zadatku jest również surogatem odszkodowania. Termin ten określa w języku potocznym sumę pieniężną lub rzecz daną przy zawarciu umowy, jednak nie wiąże z tym faktem jednoznacznie określonych konsekwencji. Język prawniczy wskazuje natomiast, że zadatek należy do klauzul umownych i rodzi wiele skutków prawnych. Zastrzeżenie zadatku wymaga porozumienia stron. Znajduje zastosowanie we wszelkich umowach obligacyjnych, zarówno w umowie przedwstępnej jak i przyrzeczonej. Pozwala kontrahentom tak ukształtować stosunek prawny, aby dłużnik był bardziej motywowany do wykonania zobowiązania, aniżeli w sytuacji, gdyby zadatku nie zastrzeżono. Znaczenie zadatku polega więc na wzmocnieniu stanowiska strony, która dąży do wykonania umowy. Powszechnie przyjmuje się, że zastrzeżenie zadatku stanowi element umowy i jest kwalifikowane jako dodatkowe zastrzeżenie umowne. Zadatek jest integralnym elementem umowy. W związku z tym nieważność kontraktu, którego składnikiem jest zadatek, powoduje zarazem nieważność zastrzeżonego zadatku. Również rozwiązanie umowy poprzez zgodne oświadczenia woli stron powoduje wygaśnięcie zastrzeżenia umownego dotyczącego zadatku. Zadatek ma charakter czynności realnej, a więc jego skuteczność uzależniona jest od wręczenia przedmiotu zadatku. Najczęściej zadatek ma charakter pieniężny. Ustawodawca wskazuje, że wręczenie zadatku następuje przy zawarciu umowy. Nie jest to wymóg jednoczesności, ale ścisłej zbieżności czasowej między wręczeniem zadatku a zawarciem umowy. Wysokość zadatku nie została uregulowana w sposób szczególny w kodeksie cywilnym, a tym samym podlega swobodzie kształtowania treści umowy. Orzecznictwo wskazuje, że dopuszczalne jest zastrzeżenie zadatku, którego wartość jest znaczna, na przykład przekracza połowę wartości całego świadczenia. Sprzeczne jednak z właściwościami stosunku i z ustawą jest wręczenie zadatku przewyższającego wartość należnego świadczenia. Zastrzeganie zadatku w wysokości niższej lub równej wartości świadczenia nie narusza granic ani funkcji zadatku. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 lutego 2002 uznał, że przyjęcie przez sprzedawcę zadatku w znacznej wysokości nie upoważnia do traktowania tego zadatku jako zaliczki na poczet ceny. Skutki zastrzeżenia zadatku mają zasadnicze znaczenie w sytuacji, gdy dłużnik nie wykona umowy z powodu okoliczności, za które ponosi wyłączną odpowiedzialność. Nie odnosi się to do nienależytego wykonania zobowiązania. Na podstawie przepisu art. 394 Kodeksu cywilnego w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron, druga strona może bez wyznaczenia dodatkowego terminu od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała może żądać sumy dwukrotnie wyższej. Kontrahenci mogą jednak w związku ze swobodą kontraktowania określić inaczej skutki zastrzeżenia niewykonania zobowiązania. Dopuszczalną konstrukcją jest również pozostawienie wierzycielowi swobody wyboru między zachowaniem przedmiotu zadatku a dochodzeniem odszkodowania. Nie budzi wątpliwości, że w razie wykonania umowy pieniądze lub inne przedmioty dane tytułem zadatku zalicza się na poczet świadczenia tej strony, która je dała, o ile przedmiot zadatku jest tego samego rodzaju co przedmiot świadczenia. W razie rozwiązania umowy ( przez zgodne oświadczenie woli stron lub na mocy orzeczenia sądowego) zadatek powinien zostać zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. Problematyczne jest odróżnienie instytucji zadatku uregulowanego w art. 394 Kodeksu Cywilnego od zaliczki. Wiele osób nie dostrzega podstawowych różnic między tymi sformułowaniami, posługując się nimi wymiennie, uznając, że skutek wręczenia zadatku jest taki sam jak skutek wręczenia zaliczki. Tymczasem zadatek to nie zaliczka. Zadatek różni się od zaliczki tym, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron, druga strona wzbogaca się o wysokość zadatku, natomiast zaliczka jest po prostu zwracana, bez dodatkowych konsekwencji. Wręczając zatem określoną sumę pieniężną przy zawarciu umowy należy w sposób wyraźny i nie budzący wątpliwości określić czy kwota ta stanowić ma zadatek czy jest zaliczką na poczet umowy, aby w razie gdy umowa nie zostanie zawarta znać prawa i obowiązki związane z wręczeniem lub otrzymaniem od kontrahenta określonych środków pieniężnych. Podział majątku wspólnego.<.strong> 31 marzec, 2017 | Publikacje prawnicze Adwokat Aurelia Koksztys-Łuć Podział majątku wspólnego. I. Kiedy nieruchomość nabyta w czasie trwania wspólności majątkowej wchodzi do majątku wspólnego a kiedy do majątku osobistego każdego z małżonków. II. Jak wycenić wartość nieruchomości wspólnej obciążonej hipoteką. III. Kiedy ustalać można nierówne udziały w majątku wspólnym. I. Zgodnie z art. 31 § 1 k.r.i o. z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje pomiędzy małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmująca przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego z małżonków. Skutek w postaci objęcia określonego składnika, nabytego przez małżonków w czasie istnienia małżeństwa, wspólnością majątkową następuje z mocy samego prawa i jest ściśle związany z charakterem i istotą tej instytucji prawnej. Same, nawet zgodne oświadczenia małżonków nie mogą niweczyć powyższego skutku (vide: m.in. uzasadnienie uchwały SN z 31 stycznia 1986 r., III CZP 70/85, OSNC 1986, nr 12, poz. 207). Również okoliczność, iż w księdze wieczystej jako właściciel ujawniony został tylko jeden z małżonków, nie wiąże sądu w postępowaniu o podział majątku i nie stanowi przeszkody do ustalenia, że nieruchomość stanowi składnik majątku wspólnego. Ustalenie takie jako rozstrzygające spór o własność powinno być rozpoznane w postępowaniu o podział majątku (art. 618 § 1 KPC) (tak SN w postanowieniu z dnia 16 października 1997 roku, I CKU 130/97). W orzecznictwie Sądu Najwyższego zwrócono uwagę, że o zaliczeniu poszczególnych przedmiotów majątkowych do majątku wspólnego lub majątku osobistego małżonków nie decydują złożone przez nich oświadczenia, że nabywany przedmiot wchodzi w skład określonej masy majątkowej, gdyż samo takie oświadczenie – w razie pozostawania małżonków w ustroju małżeńskiej wspólności ustawowej – nie może stanowczo wyłączać skutków wynikających z przepisów art. 31–34 k.r.o. Przynależności konkretnego przedmiotu majątkowego do majątku wspólnego albo osobistego (odrębnego) nie może zatem przesądzać ocena przez sąd przesłanek sposobu wyrażania woli osoby dokonującej czynności prawnej ani przesłanek tłumaczenia oświadczeń woli oraz badania zgodnego zamiaru stron i celu umowy (vide: postanowienie SN z 2 marca 2012 r., II CSK 363/11, LexisNexis nr 5157454). Przepis art. 31 § 1 k.r.o. stwarza domniemanie faktyczne przynależności do majątku wspólnego przedmiotów majątkowych nabytych w czasie trwania wspólności ustawowej przez oboje małżonków lub przez jedno z nich, a przynależność tych przedmiotów do majątku osobistego obowiązany jest udowodnić zainteresowany tym małżonek. Złożenie przez tego małżonka w umowie nabycia własności nieruchomości oświadczenia, iż kupna dokonuje z majątku osobistego, nie jest równoznaczne z przesądzeniem o jego prawdziwości i prawnej skuteczności, ponieważ o tym, co składa się na osobisty majątek każdego z małżonków, przesądza ustawodawca w art. 33 k.r.o., a nie wola czy wyobrażenia któregokolwiek z małżonków (vide: postanowienie SN z 18 stycznia 2008 r., V CSK 355/2007, LexisNexis nr 2044672). Tym samym nabycie określonych przedmiotów majątkowych (wierzytelności) z majątku osobistego małżonka musi wynikać wyraźnie nie tylko z oświadczenia tego małżonka, ale przede wszystkim z całokształtu okoliczności tego nabycia (vide: wyrok SN z 27 listopada 2007 r., IV CSK 258/07, LexisNexis nr 2092220). Powyższej oceny nie zmienia sam fakt złożenia oświadczenia o nabyciu danego składnika majątkowego za środki z określonej masy majątkowej (majątku wspólnego bądź osobistego któregoś z małżonków) w akcie notarialnym. Akt taki zaświadcza bowiem o dokonaniu czynności prawnej (oświadczenia woli) i tylko w tej mierze korzysta z domniemania prawdziwości oraz domniemania zgodności z prawdą tego, co zostało w nim urzędowo zaświadczone. Z domniemania zgodności z prawdą nie korzystają natomiast inne zawarte w akcie notarialnym – zgodnie z wolą stron – stwierdzenia, np. oświadczenia wiedzy. Będące oświadczeniem wiedzy oświadczenie jednego z małżonków o przynależności nabywanego prawa do jego majątku odrębnego nie uzyskuje mocy dowodowej należnej dokumentom urzędowym przez fakt złożenia go przed notariuszem i zamieszczenia w akcie notarialnym, a co za tym idzie nie może być uznane za wystarczające do stwierdzenia, że objęte czynnością prawo majątkowe weszło do tego majątku. (teza 2 postanowienia SN z 17 października 2003 r., IV CK 283/02, Lex nr 602280). Reasumując, nabycie rzeczy z majątku osobistego musi wynikać nie tylko z oświadczenia dokonującego transakcji małżonka, ale także z całokształtu okoliczności tego nabycia (vide: orzeczenie SN z 17 maja 1985 r., III CRN 119/85, OSP 1986, nr 9, poz. 185, i z 6 lutego 2003 r., IV CKN 1721/00, LexisNexis nr 377919). II. Zgodnie z treścią wyroku SN z dnia 20 kwietnia 2011 roku (I CSK 661/10, OSNC - Zb. dodatkowy 2012 nr 3, poz. 31, str. 41, Legalis 2011) w sprawach działowych sąd przydzielając jednemu z uczestników nieruchomość obciążoną hipoteką powinien określić wartość tej nieruchomości z uwzględnieniem obciążenia hipotecznego. Równocześnie w orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 05.12.1978 r., (III CRN 194/78) wyrażony został pogląd, że długów zaciągniętych przez oboje małżonków nie można rozliczać przy podziale majątku wspólnego, gdyż mimo takiego podziału dług nadal się utrzymuje, a przerzucenie go na jednego tylko z małżonków godziłoby w prawa wierzycieli (zob. OSNCP 1979, nr 11, poz. 207). Sąd Najwyższy podtrzymał ten pogląd w postanowieniu z dnia 21.01.2010 r., (I CSK 205/09), stwierdzając, że przy podziale majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej między małżonkami w zasadzie nie bierze się pod uwagę pasywów, dlatego niespłacone długi, które obciążają majątek wspólny, przy podziale tego majątku w zasadzie nie podlegają rozliczeniu. Jednakże inną kwestią jest ustalenie wartości przedmiotów wchodzących w skład majątku wspólnego i podlegających podziałowi (art. 684 w związku z art. 567 § 3 KPC). Identyczne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 29.09.2004 r., II CK 538/03, przyjmując, że przy szacowaniu składników majątku wspólnego należy uwzględnić obciążenie zmieniające rzeczywistą wartość tych składników, w szczególności obciążenie o charakterze prawnorzeczowym, za które ponosi odpowiedzialność każdorazowy właściciel nieruchomości, zwłaszcza obciążenie hipoteką i prawami dożywocia. Wartość takich obciążeń odlicza się zarówno przy ustalaniu składników majątku wspólnego, jak i przy zaliczeniu wartości przyznanej jednemu z małżonków nieruchomości na poczet przysługującego mu udziału w majątku wspólnym. III. Zgodnie z treścią art. 43 § 2 krio każdy z małżonków może żądać, aby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Wnioskodawca podnosi, że żądanie ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym należy udowodnić, czyli wykazać, że zostały spełnione łącznie dwie przesłanki uzasadniające uwzględnienie żądania. Należy przy tym pamiętać, że nawet wykazanie jednej z przesłanek jest niewystarczające do uwzględnienia żądania ustalenia nierównych udziałów. Żadne bowiem „ważne powody” nie uzasadniają same przez się ustalenia nierównych udziałów, jeżeli stopień przyczyniania się małżonków do powstania majątku wspólnego jest równy. Z drugiej strony – różny stopień przyczyniania się małżonków do powstania tego majątku bierze się pod uwagę dopiero wtedy, gdy za ustaleniem nierównych udziałów przemawiają „ważne powody”. Zgodnie z ugruntowanymi poglądami doktryny i orzecznictwa ważnym powodem ustalenia nierównych udziałów może być długotrwała separacja faktyczna małżonków, zwłaszcza przez nich uzgodniona i akceptowana, podczas której każde z nich gospodarowało samodzielnie i dorabiało się niejako „na własny rachunek”. O istnieniu ważnych powodów nie świadczy okoliczność, że jedno z małżonków nie przyczyniło się do powstania majątku wspólnego z powodów niezawinionych, niezależnych od niego albo z innych usprawiedliwionych względów, np. gdy z powodu choroby lub bezrobocia nie miało możliwości uzyskania zatrudnienia albo gdy pobierało naukę w celu osiągnięcia kwalifikacji zawodowych [tak w komentarzu do art. 43, M. Sychowicz, w: K. Piasecki (red.), H. Ciepła, B. Czech, T. Domińczyk, S. Kalus, M. Sychowicz, Kodeks rodzinny i opiekuńczy...]. Za ważne powody uznane mogą być również fakt trwonienia majątku przez jednego z małżonków, alkoholizm, narkomania czy hazard. Zgodnie z poglądem A. Sylwestrzak, wyrażonym w glosie do postanowienia SN z 27 czerwca 2003 r., IV CKN 278/01 („Gdańskie Stu- dia Prawnicze – Przegląd Orzecznictwa” 2005, nr 1–2, poz. 14, Ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym małżonków), należałoby stosować daleko posuniętą ostrożność w wypadku, gdy podstawą ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym miały być ważne powody nie będące jednak nagannym postępowaniem małżonka, który w mniejszym stopniu przyczynił się do powstania tego majątku. W takiej sytuacji istnieje bowiem ogromne ryzyko pokrzywdzenia małżonka osiągającego niższe dochody, który należycie wywiązywał się z obowiązków małżeńskich. Przepis art. 43 k.r.o., poza tym że w § 1 wprowadza zasadę równości udziałów w majątku wspólnym, to wprowadza również domniemanie równego przyczyniania się małżonków do powstania ich majątku wspólnego. W związku z tym to na małżonku wnoszącym o ustalenie nierównych udziałów w tym majątku spoczywa ciężar dowodu, że nie tylko zaszły ważne powody, ale i że jego stopień przyczyniania się do powstania majątku wspólnego był wyższy niż współmałżonka (art. 6 k.c.). Jak wynika z powyższych rozważań ustalanie składu majątku wspólnego, jego wartości oraz nierównych udziałów w majątku wspólnym wymaga umiejętnego i rzeczowego dowodzenia okoliczności i przesłanek dla uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia. Inaczej bowiem sąd orzekający w sprawie za nieudowodnione uzna twierdzenia i wnioski, nie prowadząc postępowania dowodowego z urzędu. Dla czego warto przyjść z umową do adwokata? 31 marzec, 2017 | Publikacje prawnicze Od lat w praktyce adwokackiej spotykam się z klientami, którzy przychodzą po poradę w sytuacji, w której pojawił się już konkretny i nabrzmiały problem prawny. Zazwyczaj okazuje się, że źródłem tego problemu są nieporozumienia, jakie rodzą się już po, albo w trakcie realizacji umów. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z remontem mieszkania, kupnem samochodu czy wykupieniem polisy ubezpieczeniowej, klienci kancelarii adwokackich czy radcowskich to bardzo często osoby czujące się pokrzywdzone na skutek niewykonania lub nienależytego wykonania ustnej czy też pisemnej umowy. Moja praca w pierwszej kolejności polega na tym, że próbuję ustalić treść tej umowy a następnie zrozumieć, czy treść ta odpowiada relacji jaką przedstawia mi klient. Mogę śmiało napisać, że w 90 % przypadków wyobrażenie klienta o treści zawartej umowy mijają się z jej rzeczywistym brzmieniem, co jest źródłem sporów między stronami. Skąd to się bierze? Moim zdaniem przyczyną takiego stanu rzeczy jest pewna lekkomyślność klientów którzy zapominają, że umów nie zawiera się wyłącznie po to, by przeprowadzić jakąś transakcję, ale przede wszystkim na wypadek, gdyby między stronami powstały kontrowersje powstające przy jej wykonywaniu. Umowa ma chronić obie strony przed nieporozumieniami. Przy jej sporządzaniu należy zatem przewidywać sytuacje, które w przyszłości mogą wywołać spór i tak konstruować jej zapisy, by szybko i sprawnie z tego sporu wybrnąć. Przeciętny Kowalski kupując używany samochód skupia się na jego cenie i jakości, zaś przeciętny Nowak sprzedając samochód, chce się go jak najszybciej pozbyć za jak najwyższą kwotę. Można zatem przyjąć, że umowa w tej kwestii może być lakoniczna, no bo gdzie tu przestrzeń do sporu? Obaj korzystają z wzoru umowy ściągniętego gdzieś w internecie. Kowalski napisał, iż samochód jest sprawny technicznie i że da za niego 30 tys. zł, zaś Nowak z satysfakcją zaciera ręce, bo przecież Kowalski samochód obejrzał, przejechał się nim i jest napalony na jego kupno. Dla czego trafiają do kancelarii adwokackich? Okazuje się, że Kowalski odkrył, że co prawda pojazd był „lekko muśnięty przez rower”, ale okazało się, że to nie rower lecz Rover, który nadto nie „musnął” lecz wjechał do połowy bagażnika. Nowak właśnie się dowiedział, że sprzedając samochód jako przedsiębiorca osobie fizycznej wszedł w relację z konsumentem, co stawia go w bardzo niekorzystnej sytuacji. Obaj słyszą od swoich mecenasów całą litanię uchybień i braków jakie znalazły się w umowie. Sprawa z pozoru prosta, będzie się stawała z każdym zdaniem prawnika mniej oczywista. I to nie z powodu tego, że prawnicy koloryzują, naciągają i mącą. Rzeczywistą przyczyną rodzących się problemów jest brak konsultacji na etapie sporządzania umowy. Kiedy „mleko się już rozlało”, doświadczony prawnik zna co najmniej kilka scenariuszy dalszego biegu wypadków i jego obowiązkiem jest klienta o tym uprzedzić. Klient Kowalski cieszy się mówiąc, że „przecież w umowie jest zapis, że … „. Ze zdziwieniem przyjmuje informację, że i owszem, ale „nie ma zapisu, że …..” co powoduje, iż pierwszy zapis nie ma żadnego znaczenia. Przedsiębiorca Nowak dowiaduje się, że wyłączenie rękojmi jakie zapisano we wzorcu umownym jest w jego przypadku bezprzedmiotowe gdyż w relacjach z konsumentem nadal ponosi odpowiedzialność za wady pojazdu. I tak dalej. Przechodząc do innego przykładu powołam się na najczęściej spotykany błąd w umowach najmu lub dzierżawy. Szczęśliwy właściciel lokalu handlowego znajduje klienta, gotowego wziąć w najem lokal za „takie sobie” pieniądze. Stawia warunek, że umowa musi być zawarta co najmniej na trzy lata. Sprytny właściciel myśli sobie tak: „Po co lokal ma stać i generować koszty. Wynajmę mu teraz z prawem wypowiedzenia, a jak znajdzie się ktoś z lepszą ofertą, to mu umowę wypowiem”. Znajduje w internecie stosowny formularz „gotowca” i obaj go podpisują. Za jakiś czas trafia do kancelarii z tak zwaną „prostą sprawą”. „Panie mecenasie! Wypowiedziałem umowę zgodnie z jej zapisami, ale najemca nie chce opuści lokalu, bo twierdzi, że będzie tam siedział 3 lata. Trzeba złożyć pozew o eksmisję i sprawa załatwiona!”. Już wiele razy oglądałem zaskoczoną twarz wynajmujących, którzy dowiadywali się, że zwykłe wypowiedzenie w tej sytuacji nie działa. Że w umowie należało wyraźnie wskazać konkretne sytuacje, w których będzie można umowę wypowiedzieć. Bo są takie postanowienia w przepisach prawa cywilnego, które mają charakter bezwzględny, co oznacza, że umową zmienić się ich nie da. Te dwa typowe przykłady pokazują sytuacje, których w łatwy i tani sposób można było uniknąć. Koszt porady prawnej jest zdecydowanie niższy, niż koszt honorarium za prowadzenie sporu sądowego. Stare przysłowie mówi, że „chytry dwa razy traci”. Oczywiście żadna umowa nie uchroni nas przed oszustami, ale już z jej treści doświadczony prawnik potrafi wyczytać rzeczywiste intencje drugiej strony i przestrzec nas przed zagrożeniami jakie z tym się wiążą. Adwokat czy radca prawny w dobrej kancelarii po rozmowie z klientem napisze taką umowę, jakiej klient rzeczywiście oczekuje i zaproponuje mu takie rozwiązania, które będą go chronić na wypadek sporu. Z całą pewnością przeczyta umowę i ją zrozumie (o ile jest dobrze napisana), szczególnie te części, które ktoś napisał drobnym druczkiem. A przede wszystkim wyjaśni nam wszystkie zawiłości, jakie wynikają z tej umowy. Nawet, jeżeli pojawią się problemy przy wykonywaniu umowy, sami będziemy w stanie zdefiniować problem co znacznie ułatwi jego rozwiązanie. Adwokat Bartosz Łuć Adwokacka Spółka Partnerska Łuć i Koksztys-Łuć Wydziedziczenie, czyli pozbawienie prawa do zachowku. 31 marzec, 2017 | Publikacje prawnicze W swoje pracy często spotykamy się ze stwierdzeniem naszych klientów w sprawach spadkowych, że zostali „wydziedziczeni” bo spadkodawca nie uwzględnił ich w swoim testamencie. Potoczne znaczenie tego określenia nasuwa bowiem takie skojarzenie. Skoro nie dziedziczę, to jestem wydziedziczony. Idąc tym tokiem myślenia, każdy z nas byłby osobą wydziedziczoną, gdyż w przypadku każdego napisanego na świecie testamentu, powoływane są do dziedziczenia tylko niektóre osoby. Tym samy cała reszta ludzkości staje się wydziedziczona. Chyba, że złośliwy spadkodawca w testamencie powołał by do dziedziczenia „wszystkich żyjących w chwili jego śmierci mieszkańców Ziemi”. Co prawda polskie prawo cywilne w art. 959 kodeksu cywilnego stanowi, że „Spadkodawca może powołać do całości lub części spadku jedną lub kilka osób”, ale próżno szukać w prawie wyjaśnienia ile to jest te „kilka”. Czy można zatem wykluczyć, że każdemu z nas przypadła by w spadku mniej więcej jedna siedmiomiliardowa jego część? Pozostawiając Państwa z tym pytaniem wracam do głównego wątku. Otóż przepisów o wydziedziczeniu nie szukamy w rozdziałach dotyczących testamentów, lecz trochę dalej – w przepisach o zachowku. Zachowek, co do zasady, to część udziału spadkowego, jaki przypadł by osobie, która dziedziczyła by spadek gdyby nie było testamentu. Inaczej mówiąc zachowek należy się osobie która nie dziedziczy, bo wolą spadkodawcy było, by zamiast niej dziedziczył ktoś zupełnie inny. Ustawodawca zabezpiecza w ten sposób prawa potencjalnych spadkobierców ustawowych, czyli generalnie prawa najbliższej rodziny, przed nie zawsze sprawiedliwym, ujmując poczucie sprawiedliwości obiektywnie, postępowaniem spadkodawcy. Przykładowo. Nie najmłodszy już, emerytowany wdowiec nieoczekiwanie żeni się z rzekomo rozkochaną w nim Panią, której dwie pierwsze cyfry numeru pesel stanowią wielokrotność dwóch pierwszych cyfr jego numeru. Oczywiście na początku wszyscy się cieszą szczęściem dziadka. Do czasu, gdy po jego odejściu nie okazuje się, że dorobek kilku pokoleń został zapisany w testamencie pogrążonej w żałobie wdowie - rówieśnicy spadkobierców. Wszyscy znosili wesołe życie staruszka licząc, że coś tam im ze spadku wpadnie. A tu nic! Właśnie wtedy pomocna staje się instytucja zachowku, dzięki której równowartość części tego majątku można odzyskać. Wtedy właśnie może się okazać, że na przeszkodzie stoi wydziedziczenie. Zgodnie z art. 1008 kodeksu cywilnego spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych (dzieci, wnuki, prawnuki), małżonka i rodziców zachowku, jeżeli osoby te albo wbrew jego woli postępują uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, albo dopuściły się względem niego lub jego bliskich przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci, lub też jeżeli osoby te uporczywie nie dopełniają względem niego obowiązków rodzinnych. Taki zapis w testamencie oznacza właśnie „wydziedziczenie”. Skutecznie wydziedziczyć nie jest jednak łatwo. Spadkodawca nie dość, że musi zrobić to w testamencie, to jeszcze powinien wskazać konkretną przyczynę wypowiedzenia. Nie wystarczy przepisać zapisów z kodeksu. Jeśli spadkodawca napisze, że jego syn wbrew jego woli uporczywie postępował w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, to będzie za mało. Jeśli jednak doda, że polegało to na tym, że „przez całe dorosłe życie przynosił wstyd jemu i całej rodzinie, bo upijał się winem (i to polskim) i łajdaczył się, mimo że miał żonę i dzieci”, to wydziedziczenie może okazać się skuteczne. O zasadach współżycia społecznego powstają prace naukowe. Nie ma jednej definicji. Sąd Najwyższy jako jeden z przykładów naruszenia zasad współżycia społecznego wskazuje między innymi żądanie męża matki zaprzeczenia ojcostwa dziecka, poczętego w wyniku dokonanej za zgodą tego męża sztucznej inseminacji nasieniem innego mężczyzny. Stąd konieczność doprecyzowania przyczyn wydziedziczenia w testamencie, by można było zweryfikować, czy spadkodawca obiektywnie miał rację. Kwestia wydziedziczenia staje się prawnie istotna dopiero gdy zainteresowany zwraca się do spadkobiercy testamentowego o zapłatę zachowku. Wówczas ten może powołać się na zapis w testamencie, w którym spadkodawca dokonuje wydziedziczenia. Nasz zainteresowany nie jest jednak bezbronny. Może w procesie udowadniać, że przyczyny wypowiedzenia nie są prawdziwe albo, że już po sporządzeniu testamentu spadkodawca mu wybaczył. Może się również okazać, że nawet jeżeli wydziedziczył tylko jego, a nie wydziedziczył jego dzieci, to na te dzieci przechodzi prawo do zachowku. Paradoksalnie taka sytuacja może być dla spadkobiercy testamentowego sporym problemem, gdyż zachowek, który normalnie wynosi połowę przysługującego z mocy ustawy udziału spadkowego, wzrasta do dwóch trzecich, jeżeli uprawniony jest małoletni. Generalnie rzecz ujmując, z pozoru prosta sprawa, może nagle się skomplikować. Na szczęście, są prawnicy, którzy znają się na tych zagadnieniach. Adwokat Bartosz Łuć Adwokacka Spółka Partnerska Łuć i Koksztys-Łuć Jelenia Góra
Olaf Hamberger - stała wspólpraca 3
Dominika Pawiłojć - aplikant adwokacki 2
Aurelia Kukulska - egzaminowany aplikant adwokacki 1
Piotr Stępak - radca prawny 2
+48 75 610 53 21 +48 75 753 56 30 ul. Grottgera 12/1, 58-500 Jelenia Góra
Mapa: Kliknij tu, aby podglądnąć mapę dojazdu...
Copyright © Piterdv 2017